XXVI Bieg Niepodległości

11 listopada minął aktywnie. Bardzo się z tego powodu cieszę, znalazłem swój sposób na oddanie czci tym, którzy walczyli o niepodległą Polskę. CHWAŁA BOHATEROM!!! Spędziłbym cały dzień w domu, a dzięki bieganiu ten dzień potoczył się zupełnie inaczej.

niepodległość 1 (3)

Zaczął się dość wcześnie, bo pobudką o 6 rano. Szybkie śniadanko biegiem na pociąg w kierunku Radomia. Wszystko działo się jak trzeba, nic nie zapowiadało tragedii. Jednak ona nastąpiła! Będąc na dworcu w Radomiu, czekając na resztę ekipy uświadomiłem sobie: o żesz w mo*dę, gdzie mój numer!!! Byłem wściekły, nie wiedziałem co robić, jednak stwierdziłem, że pojadę i pobiegnę bez numeru.

niepodległość 1 (4)

Z Radomia zabrałem się wraz z paroma innymi biegaczami w stronę Warszawy. W drodze kombinowaliśmy co zrobić, aby uzyskać jakiś numer zastępczy. Różne próby znajomych biegaczy będących w okolicy biura zawodów nie przynosiły rezultatu i tak oto załamany przyjechałem do Warszawy. Jeden z kolegów, z którym to pojawiłem się w stolicy zaproponował wycieczkę do biura zawodów. Tam mogłem się spodziewać tylko dwóch rozwiązań, tego złego lub dobrego. Na całe szczęście po odpytaniu całej listy danych przemiła pani w biurze wydała mi numer zastępczy.

niepodległość 1 (1)

Dalej już z uśmiechem na twarzy udałem się do auta, aby tam przebrać się, wyjść na trasę biegu i pobiec jak najlepiej umiem. Po odśpiewaniu hymnu przez 15 000 gardeł wystartowaliśmy – ja z III strefy. Organizatorzy mimo mojej życiówki dali mi wyższą strefę. Skoro organizator tak przydzielił to i tak się ustawiłem. Udało się spotkać kilkoro znajomych przed wyruszeniem na trasę. Oczywiście mocno zagrzewali do boju za co im serdecznie dziękuję.

Pierwsza część trasy przebiegła o dziwo dobrze, nawet udało się poprawić czas na 5 km. Pomyślałem sobie skoro tak to czemu by nie pokusić się o złamanie 50 minut? Jak szybko przyszła ta myśl tak szybko pojawił się kryzys. Między 6 a 7 kilometrem głowa powiedziała dość, cały czas przechodziła myśl: „człowieku stań”. Jako, że jestem zawzięty i postanowiłem, że tego nie zrobię walczyłem do końca z dystansem i samym sobą. O ile dystans się zmniejszał o tyle moc spadała.

niepodległość 1 (2)

Został kilometr do mety a u mnie pojawiło się mrowienie na całym ciele. Oho! Coś jest nie tak, ale ja nie dam rady? Zbliżając się do mety widać było coraz więcej dopingujących kibiców, jeden z biegnących nawet podburzał ich do jeszcze mocniejszego kibicowania. Widząc metę jakby przyspieszałem, po spojrzeniu na zegarek uświadomiłem sobie, że cel i spełnienie marzenia jest blisko! Moim małym marzeniem było złamanie 50 minut na dystansie 10 km. Udało się!!! Nie dość, że złamałem życiówkę to poprawiłem ją ponownie w niecały miesiąc o kilka minut – dokładnie o 3 minuty 40 sekund! Aż boję się co będzie dalej. Po odebraniu medalu ruszyłem w kierunku auta i tak zakończyła się moja przygoda z XXVI Biegiem Niepodległości, który okazał się najliczniejszym tegorocznym biegiem.

Otagowany , , , , .Dodaj do zakładek permalink.

2 Responses to XXVI Bieg Niepodległości

  1. Oooo jacie!! O tyle pobiłeś życiówkę?? Nic dziwnego Piotrze, że ciało mrowiło :) Super, gratulacje!! I cieszę się, że dało się załatwić zastępczy numer :)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>