Make your choice

make your choiceKażdy kto uprawia jakikolwiek sport nie ma łatwego życia. Codziennie jesteśmy skazani na analizę swoich celów, dokonań, tego co i jak robimy. Okres przygotowawczy, sezon, każdy dzień treningowy potrzebuje planu.

Planowanie nie ma końca. Jeden sezon się kończy jest czas roztrenowania. Potem następuje etap przygotowawczy do nowego sezonu. Dalej sezon i tak w kółko. Podczas roztrenowania dochodzi najczęściej do pierwszej i ważnej analizy. Gdzie, kiedy i na jakim dystansie chcę wystartować. Liczy się wtedy ile startów nas czeka, oczywiście zawsze dochodzą jakieś nieplanowane starty w ciągu sezonu. To też musimy przewidzieć, aby nie doprowadzić do przetrenowania a co za tym idzie – kontuzji. Analiza poprzedniego sezonu i naszych dokonań pozwala nam zastanowić się czy zadebiutować na nowym dystansie. Ja zadecydowałem, że spróbuję, zadebiutuję na kolejnym dystansie – maraton. Marzenie wielu biegaczy, każdy z nich chciałby zmierzyć się z królewskim dystansem.

Ok. Mamy zaplanowane starty, okres roztrenowania się kończy, co dalej? Startów w zawodach brak, a jak są to jest ich nie wiele i raczej dla fun’u wtedy startujemy. Czas na okres przygotowawczy. Teraz należy zdecydować, który start na początku sezonu jest tym najważniejszym i pod jego kątem rozpoczynamy przygotowania. Dochodzą plany treningowe – planujemy tygodniowe/miesięczne obciążenie treningowe. Takowe plany są potrzebne, ale trzeba je każdego dnia weryfikować. Słuchać własnego organizmu, który może nam zasugerować, że jest za dużo, za mocno – zbyt intensywnie. Trzeba zwolnić bo grozi to czymś czego nie lubią sportowcy – kontuzją a ta wyklucza z zaplanowanych startów i treningów.

Po dobrze przepracowanym okresie przygotowawczym rozpoczynamy sezon. Może on zacząć się mocnym akcentem, zawodami na których chcemy pobić życiówkę, zaatakować nowy dystans, chociaż moim zdaniem nie jest to najlepszy pomysł. Fakt, treningi pod dane zawody były wykonane, ale lepiej zacząć delikatnie lżejszym akcentem wdrożyć organizm w sezon by w pewnym momencie „odpalić rakietę”. Na najważniejszym starcie sezonu nie możemy pozwolić sobie na jakikolwiek błąd.

Jak na to nie spojrzeć analiza, analiza i jeszcze raz analiza. Codziennie musimy dokonywać wyborów, weryfikować swoje plany. Podobno biega się nie tylko nogami, ale i głową. To prawda. Na linii startu głowa i nogi chcą i przez pierwsze kilometry współpracują doskonale, wszystko się układa. Im dalej tym nogi mówią stop a głowa mówi „jedziesz dalej”. Nawet podczas startu jesteśmy zmuszeni do analizy, jak biec – zwolnić czy przyspieszyć – aby dobiec i nic sobie nie zrobić. Miałem tak na swoim pierwszym półmaratonie. Nogi odpadły, ale głowa kazała rozwalić dystans. Udało się, ale nie było łatwo. Po pewnym czasie jestem bogatszy o doświadczenie i teraz wiem jak do tego dystansu podejść. Jak będzie z debiutem na królewskim dystansie? Zobaczymy, sezon pokaże.

Otagowany , , , , , , .Dodaj do zakładek permalink.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>